30.11.2009r.
Wierzycie w sny? Ja wierzę. Od trzech lat wierzę. Oczywiście nie we wszystkie, bo w takie że na przykład mnie Kuba zdradza to nawet nie chcę wierzyć:D Z resztą rozmawiamy o tym i ufamy sobie. Ale jak tu nie wierzyć w te, które się sprawdziły? Zaczęłam to dostrzegać po śmierci ciotki. Zacznę od tego, że jej córka wiele lat temu wyjechała do Austrii. Poznała tam swojego obecnego męża, Polaka. W Polsce nie mieliby możliwości spotkania, bo nasze rodziny mieszkają na dwóch różnych końcach kraju. Tym sposobem Paweł (mąż kuzynki) był u nas może dwa razy. Od jego ostatniej wizyty dużo się w naszym domu zmieniło, o czym On nie wiedział. W kilka dni po śmierci, ciotka przyśniła się właśnie Pawłowi. Czytaj dalej »
28.11.2009r.
„Pierwszy raz”… Krąży o nim tyle mitów, że już nie wiadomo w co wierzyć, a w co nie. Osobiście bardzo się go bałam. Wszelkie opowieści, jakie słyszałam, bądź przeczytałam na ten temat były niczym scenariusz niezłego horroru. Pełno krwi, cierpienia, łez… Zero przyjemności. Bałam się, że kiedyś będę grała jedną z głównych ról owego horroru. W końcu seks jest nieodłącznym elementem życia chyba każdego człowieka i wiedziałam, że prędzej czy później to nastąpi. Decyzja należała do mnie. Ale życie na szczęście miło mnie zaskoczyło. To nie był horror tylko bajka, w której tkwię z Nim już od dłuższego czasu, i która z dnia na dzień cieszy mnie bardziej, niczym małe dziecko cukierek. Może pierwszym razem nie było tak jak to sobie wyobrażałam. Nie liczyłam jednak od razu na cud. Czytaj dalej »
26.11.2009r.
Wszystko zaczęło się osiemnaście lat temu. Los chciał, że przyszłam na świat. Od samego początku byłam przyczyną nieszczęść mamy, mimo że Ona twierdzi inaczej. Podobno jestem „wymodlonym”, zaplanowanym dzieckiem. To miłe, ale kiedy widzę, jak teraz czasami przeze mnie cierpi, bo chciała mnie urodzić, to żałuję, że żyję. Ale wiem, że nie mogę tak mówić. Kocha mnie i daje mi to odczuć na każdym kroku. Miałam szczęśliwe dzieciństwo. Byłam panią wszystkiego i wszystkich. Każdy się mnie słuchał, bo byłam najmłodsza. A mi do szczęścia wystarczyła stara, rozciągnięta frotka i gałki od kuchennych szafek
Czytaj dalej »