29.12.2009r.
Moich przemyśleń ciąg dalszy. Wczoraj rano wydawało mi się, że już względnie sobie poukładałam w głowie. Miałam nadzieję, że wszystko wróciło do dawnej normy, tylko nieco zmieniłam niektóre poglądy. Na to ‘wszystko’ naszedł Kuba i pokazał mi kolejny film. Jak dla mnie był o wiele bardziej poruszający. Racjonalnie wytłumaczył to, w co wierzyłam, tylko że w taki sposób by już w to nie wierzyć. Czytaj dalej »
27.12.2009r.
Pisząc poprzednio, że jestem na życiowym zakręcie nie miałam jeszcze pojęcia, jak ostry ten zakręt będzie. Wydawało mi się, że chwilowo się tylko pogubiłam i z czasem wszystko samo się rozwiąże, jak to dotychczas było. Niestety się rozczarowałam. Tym razem samo się nie rozwiąże. Tym razem chodzi o coś poważniejszego. Stanęłam przed ważnym wyborem. Muszę się w końcu określić, jak to jest z tą moją wiarą. Do wczoraj jeszcze wszystko wydawało się proste. Czytaj dalej »
26.12.2009r.
W prawdzie jeszcze jestem bardzo młoda, ale czuję, że znalazłam się na życiowym zakręcie. Wyciszyłam się, w pewnym sensie zamknęłam się w sobie. Dużo ostatnio myślę, niewiele mówiąc o tym komukolwiek. Jedynie Kubie wczoraj powiedziałam. Siedział prawie do 2 w nocy. Rozmawialiśmy o Bogu, o życiu i wielu innych sprawach. Czas szybko płynął. Czułam, że chyba w końcu znalazłam to czego szukałam. Kuba otworzył mi oczy na pewne sprawy. Czytaj dalej »
25.12.2009r.
Ciekawa jestem czy będzie Ci się chciało to czytać…
Wróciłam z pasterki już ponad 2 godziny temu i tak siedzę na tym kompie bez konkretnego celu, wpatruję się w różę i myślę… o Bieszczadach, o nas, o tych 7 miesiącach… Przytuliłabym się teraz do Ciebie, strasznie mi Cię brakuje.
Tak jak sobie myślę to dochodzę do wniosku, że strasznie to wszystko jest pokręcone; po co nam to? Dlaczego jesteśmy razem? Źle nam było osobno? Odpowiedź jest prosta Czytaj dalej »
23.12.2009r.
Tutaj “dreams” jako sny, nie marzenia, a “the power” stąd, że owe sny czasami dodają mi sił na cały dzień, a czasem odejmują wszelkie chęci do działania. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak jest, że to co mi się śni ma wpływ na kilka lub nawet kilkanaście godzin mojego życia po przebudzeniu. Tak też jest i dzisiaj. Dodatkowo pobudka nie była motywująca. Śpię sobie spokojnie, już przestało mi się cokolwiek śnić, aż tu nagle jak nie przywalę głową w ścianę łączącą mój pokój z kuchnią. Czytaj dalej »
22.12.2009r.
No i przyleciał
Jakoś tak inaczej niż zwykle. Zawsze odbieraliśmy go z lotniska, tego w najbliższej okolicy. Raz tylko jechaliśmy do stolicy. Mowa o moim tacie oczywiście. Postanowił spędzić z nami święta. W sumie mu się nie dziwie. W tym czasie, z daleka od rodziny, gdzieś na wygnaniu to niezbyt wesoło musi być. Czytaj dalej »