25.11.2010r.
Nie, nie jestem w ciąży. Nikt nas też z Kubą nie nakrył. W ogóle nie chodzi o nas. Tylko o mojego przyjaciela. W takich momentach dochodzę do wniosku, że faceci w moim wieku to banda nieokiełznanych idiotów. Oczywiście są wyjątki, ale bardzo sporadyczne. Otóż zachciało się owym idiotom żartów. Koledzy z klasy mojego przyjaciela wymyślili, że zrobią mu fajny kawał. Kupili więc gumkę i podrzucili mu do kieszeni w kurtce. Czytaj dalej »
21.11.2010r.
Dziś wybory i dzień odsłonięcia figury Chrystusa w Świebodzinie. No cóż. Komentarz raczej jest zbędny, ale dla jasności wytłumaczę kilka spraw. Pierwsza i najważniejsza – skromność. Widzę, że coraz gorzej z tą skromnością w Kościele. Wszak Chrystus nauczał, by nie modlić się na pokaz, by nie robić niczego na pokaz, a swą wiarę zachowywać i pielęgnować w swojej duszy. Nauczał też, by otwarcie mówić o wierze, ale MÓWIĆ, a nie budować 52 metrowe pomniki, które z całą pewnością nie są przejawem skromności i pobożności. Czytaj dalej »
17.11.2010r.
Od paru dni nurtuje mnie problem domniemanego procesu ewolucji, szczególnie ewolucji człowieka. Piszę domniemanego, gdyż żadna ze stron nie przedstawiła jeszcze na tyle wiarygodnych dowodów, abym mogła skłonić się ku jednej wersji. Naukowcy mają jedno, Kościół ma drugie. Obie strony mają swoje racje na ten temat, ale jak przyjdzie co do czego, to zgrabnie wiążą owe teorie, żeby tylko zamknąć usta ciekawskim. Do tych przemyśleń poniekąd skłonił mnie Kuba, poniekąd nasz katecheta, poniekąd moja ciekawość. Czytaj dalej »
12.11.2010r.
Nie wiem co mnie naszło, ale siedzę zamknięta w swoim pokoju i upajam się piosenkami Myslovitz. Dawno ich nie słuchałam i żałuję. Ich teksty, ich muzyka jest taka… Aż trudno to opisać. Chyba każdy kto ich słucha i podziwia ich twórczość, wie o czym mówię. To trzeba poczuć, żeby zrozumieć. Czytaj dalej »
10.11.2010r.
W szkole istne szaleństwo. Podobno, zaznaczam – podobno cała społeczność uczniowska zgodziła się na tzw. 20%. Czyli jeżeli w danym trymestrze ktoś opuści 20 lub więcej procent godzin danego przedmiotu, pisze z niego egzamin sprawdzający. Ja się o tym dowiedziałam dopiero mniej więcej w czasie, kiedy zaczęli nam liczyć szczegółowo godziny. Oczywiście jest to jakiś sposób na zmuszenie uczniów do nieopuszczania lekcji, ale co ma zrobić ktoś kto np często choruje i siłą rzeczy, bez swojej winy opuszcza lekcje? Czytaj dalej »
08.11.2010r.
Nic więcej teraz nie przychodzi mi do głowy… Wujek w szpitalu, Kuby już nie ma (?)… Nie tak miał wyglądać listopad.
***
Czytaj dalej »