Białe szaleństwo

30.12.2010r.

To były długie trzy dni. Trzy dni w Bieszczadach z ludźmi, których szczerze polubiłam. Było nas w sumie siedmioro, w dość małym domku. Trochę ciasno momentami, ale niezwykle klimatycznie. Wino własnej roboty (Kuby roboty), w tle muzyka, gorący kominek i żywa rozmowa. Jak ja kocham takie coś. Trzy dni boskiego relaksu i świętego spokoju. Zapomniałam o wszystkich problemach, dosłownie! Ani przez chwilę nie myślałam o codzienności, oderwałam się od niej całkowicie. Dlatego dzisiejszy dzień jest okropny. Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
Brak komentarzy »

W życiu piękne są tylko chwile

25.12.2010r.

Wiedziałam, że te święta będą smutne, złe i beznadziejne, ale nie sądziłam, że aż tak. Podobno ten okres to okres nadziei, a mi wczoraj odebrano całą nadzieję. Wyjdę na desperatkę, ale jestem już tym wszystkim zmęczona. Nie, nie nastawiłam się negatywnie. Mimo wszystko Wigilia zapowiadała się ciekawie. Od rana z mamą żartowałyśmy, było wesoło. Miałam nadzieję, że może jednak się uda i uwierzyłam w to. Zjedliśmy kolację, powspominaliśmy, porozmawialiśmy, było w porządku.  Nawet nie sądziłam, że będzie tak… Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
1 Komentarz »

“Poczuj magię świąt”

18.12.2010r.

Tytuł to trochę ironiczne słowa Kuby po tym, jak zaczęłam mu marudzić, że mam już dość świąt nim się jeszcze na dobre zaczęły. Dlaczego się nie cieszę? A z czego tu się cieszyć. Pozornie wesoła, miła atmosfera. Pozornie szerząca się miłość i pokój. A tak naprawdę na te kilka dni nie zmienia się nic, poza tym że jest więcej roboty (bo trzeba upiec placki, ugotować coś, wysprzątać, ubrać choinkę i całe mieszkanie, etc). Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
1 Komentarz »

Wyjazd

12.12.2010r.

Wpadłam (już jakiś czas temu) na pomysł, żeby na wakacjach lecieć do Anglii. W końcu to moje najdłuższe wakacje w życiu. Jedyna okazja, żeby wszystko połączyć. Miesiąc, czy półtora by mnie nie zbawiły, a zarobiłabym trochę pieniędzy. Potem jeszcze zdążylibyśmy z Kubą pojechać nad morze, czy na Mazury, a i nie raz pewnie w Bieszczady. Wszystko wydaje się być proste, ale oczywiście coś musi stać na przeszkodzie. Po pierwsze Kuba. Rozmawiałam już z nim kiedyś o tym. Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
6 Komentarzy »

“Snow is falling, all around me…”

04.12.2010r.

Pierwsze śniegi za płoty, można by rzec. Przynajmniej w moim przypadku. Ah nie ma to jak odśnieżanie i rozmrażanie autka codziennie rano. Nie ma to jak przekopywanie się przez sterty nieodgarniętego śniegu. Nie ma to jak “tańczenie” na drodze. Nie ma to jak driftowanie sobie na placu. Dobra, do super wprawionego driftridera mi jeszcze dużo, ale jeszcze miesiąc temu dałabym sobie głowę uciąć, że dopiero za kilka zim uda mi się cokolwiek wymodzić. A tu… Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
8 Komentarzy »