Anoreksja

28.02.2011r.

Oo ja już zapomniałam, jak klawiatura wygląda. Nie no, co to to nie. Ale za blogiem się porządnie stęskniłam. Dlaczego nie pisałam tak długo? Najpierw nie było o czym, a potem dopadło mnie paskudne zapalenie oskrzeli, którego skutki czuję jeszcze do dzisiaj.
A teraz to czuję pustkę w głowie i nie wiem, co mam napisać. Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
2 Komentarzy »

Walentynki

14.02.2011r.

A co? Napiszę o Walentynkach, wolno mi. Nawet, jak byłam sama, nie narzekałam na to święto. I szczerze mówiąc dziwię się trochę singlom, którzy klną już na kilka dni przed. Ale ja nie o tym chciałam. Dziś krótko, bo właściwie o czym mam pisać?
Walentynki w tamtym roku nie należały do udanych i szczerze mówiąc bałam się, że dotrzymamy ‘tradycji’ i tegoroczne nie będą wiele lepsze. Ale… Może nie dostałam złotego pierścionka, może nie grzałam się w kinie na komedii romantycznej, ale szczerze mówiąc nie chciałabym (no dobra, miałam cichą nadzieję, że w końcu zabierze mnie do kina :p). Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
4 Komentarzy »

“Ona ma siłę”

13.02.2011r.

Dawno nie pisałam, bo…nie miałam czasu, poza tym nie chciałam na gorąco roztrząsać tego, co się działo przez ostatni tydzień. A działo się dużo, aż za dużo. Nie chcę ze szczegółami opisywać tego, co się wydarzyło, bo już nie ma sensu, ale skutki całego tygodnia chyba będę odczuwać jeszcze długo. A przynajmniej długo będę się uczyć od nowa zaufać Kubie. Nie, nie zdradził mnie, nie odszedł ode mnie, ale powiedział kilka słów za dużo i trudno jest mi teraz o tym zapomnieć. Widziałam wczoraj, że żałował, ale sam żal nie wystarczy. Musi się postarać, żebym nie patrzyła i nie myślała o nim ze strachem, że znowu coś wywinie. Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
Brak komentarzy »

Zaczynając od zera

06.02.2011r.

“Nie ważne, jak trudno będzie…, ale chcę iść przez to poj*bane życie z Tobą.” Jeśli ktoś przegląda demoty, to wie skąd to wzięłam. Właśnie się na niego natknęłam, łzy mi stanęły w oczach i stwierdziłam, że napiszę kilka zdań.
Wczoraj była studniówka, jedna z najlepszych imprez w moim życiu. Szczerze mówiąc bardzo się bałam tej studniówki. Całą noc przed przepłakałam, bo liczyłam na to, że Kuba będzie marudził całą imprezę, jak to robił od miesiąca. Ale…chyba musiał się wygadać, bo na studniówce było cudownie. Było mi z Nim tak dobrze, że trudno to opisać. Wyszalałam się z dziewczynami, potańczyłam z Kubą, przyjechali nasi znajomi na chwilę, lepszego scenariusza nie mogłam sobie wymarzyć. A najlepsze w tym wszystkim było to, jak Kuba się zachował w pewnej sytuacji. Czytaj dalej »

Dodał(a): Iwi
5 Komentarzy »