‘Dlaczego nic?’
Dodano przez Iwi dnia 16.08.2010r.
Pogubiłam się. Na całego. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Ostatnio zaliczyliśmy z Kubą poważną kłótnię. Było ciężko, wiele przykrych słów padło. Chwilami miałam wrażenie, że to koniec, że już się nie uda. Ale się udało. Dwa, może trzy dni złości (już nawet nie chcę o tym pamiętać) i w piątek się pogodziliśmy. Było cudownie, jak nigdy. Kuba przyszedł do mnie na noc. Wydawałoby się, że wszystko wróciło do normy. Nic nie zapowiadało tego, co jest teraz. W sobotę rano też było ok. Umówiliśmy się na wieczór, coby się ze znajomymi napić piwa. Wszystko ładnie, pięknie, ale Kuba już w parku był dziwny. Impreza przeniosła się do domu kolegi i tam…koniec! Pisałam już o tym wcześniej. Albo fotel przed telewizorem, albo fotel na tarasie. Byłam stuprocentowo pewna, że to tylko zmęczenie, ale w niedzielę, od rana to samo. Przyjechał do mnie wczoraj koło 20. I jak zasiadł na łóżku, tak przez pół godziny bawił się moją spinką, którą gdzieś znalazł. A ja z każdą minutą, coraz bardziej czułam, że zwariuję, że mi serce pęknie. Nic nie pomagało. Nie szło się dogadać. Na moje pytanie, czy chodzi o nas, czy ma wątpliwości? Wymownie nic nie odpowiedział. Siedział, milczał i bawił się spinką nawet nie patrząc na mnie. Jeszcze nigdy się tak nie czułam, jak wtedy i teraz… Bezradna, beznadziejna. Nie wytrzymałam już wczoraj i łzy same napłynęły mi do oczu. Wtedy jakby trochę ożył. Przejął się i prosił, żebym nie płakała. Zaczą mnie sam wtedy rozśmieszać, ale jakoś wszystko przestało mnie bawić. Cały świat mi zobojętniał. Po długim czasie wykrztusił z siebie kilka zdań. Że to niby przez przyjaciela jest przybity, trochę przemęczony i ma jakąś chandrę. Ja wszystko rozumiem! Rozumiem, że ktoś może mieć gorsze dni. Ale nie mogę pojąć tego, dlaczego nie chce mi powiedzieć o co chodzi, a na moje pytania, czy to chodzi o nas-milczy! Na moje prośby, żeby mi powiedział nawet najgorszą prawdę odparł “Po co Ci to? Nieważne. Daj spokój” I w kółko to samo, utwierdzając mnie w tym, że coś jest na rzeczy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdybym ja tak zrobiła, byłby na mnie zły. Gdybym mu nie powiedziała, co mnie boli obraziłby się na mnie śmiertelnie do czasu, aż wszystko bym wyjaśniła. I koniecznie musiałaby mi ta chandra przejść w sekundę! Ale On się do tego nie poczuwa. Jakby nie martwił się o mnie, jakby nie obchodziło Go to, że ja wariuję, że chcę jak najlepiej.
Nie wiem jakim cudem, ale po dwóch godzinach wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy do parku, spotkaliśmy znajomych, pogadaliśmy chwilę z nimi i poszliśmy na spacer. Rozmowa się kleiła, wszystko było (z pozoru dobrze), później pojechaliśmy w jedno z naszych miejsc i długo siedzieliśmy w samochodzie i rozmawialiśmy. Uśmiechnął się! Pierwszy raz od poprzedniego wieczoru uśmiechnął się do mnie tak pięknie, jak tylko On potrafi! Aż mi się lżej na sercu zrobiło. I nagle, nie wiem skąd wziął się temat o zaręczynach! Pytał, co bym zrobiła, gdyby mi się oświadczył. Wiem, że to było czysto teoretyczne pytanie, ale uspokoiło mnie. Bo gdyby rzeczywiście miał jakieś wątpliwości, to raczej nie pytałby o takie rzeczy. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i w dobrych (przynajmniej tak mi się wydawało) humorach wróciliśmy do domu. Spokojna, poszłam spać nie mogąc doczekać się dzisiejszego dnia. A dziś…dalej to samo! Dostałam od Niego dwa smsy, średnio po pięć słów w każdym. Bez składu, bez ładu.
O co chodzi? Co ja mam o tym wszystkim myśleć?
Serce mi się kraje i łzy same napływają do oczu. Ale uśmiecham się. Udaję, że wszystko gra. Tak naprawdę czuję się jednak beznadziejnie. Po pierwsze dlatego, że nie jest ze mną szczęśliwy, po drugie dlatego, że chyba do końca mi nie ufa, skoro ma przede mną tajemnice. Nie wiem, czy kiedyś się tego pozbędę z mojej głowy. Ale czuję, że jest mu ze mną źle. Nie wiem, jak długo to wytrzymam. Póki co, zaciskam zęby i czekam na cud…
Zobacz też podobne wpisy
« Mój dom
Dlaczego mu nie ufasz? Powiedział przecież, że chodzi o przyjaciela, nie o Ciebie. Z czasem wszystko się wyjaśni, zobaczysz. Może on na razie nie chce Cię czymś martwić albo obiecał komuś, że nie zdradzi jego tajemnicy? Gdyby mógł, na pewno powiedziałby, o co chodzi. Nie martw się. :*