Koniec świata

Dodano przez Iwi dnia 14.12.2009r.

Dzisiaj najchętniej bym na niego uciekła. Tylko gdzie on jest? Gdzie jest to miejsce, gdzie podobno nie ma problemów? Prawdopodobnie gdyby istniało, brakowałoby na nim miejsca. Zapewne każdej minuty, każdego dnia ktoś chce uciec, tak jak ja.  Kolejka do krainy szczęścia jest długa, ale czekanie w niej jest niestety bezsensowne. Lepiej wrócić do rzeczywistości i starać się za wszelką cenę coś w niej zmienić, zmienić na lepsze.518301_tears_in_hell__17Jak byłam mała inaczej postrzegałam pewne problemy. Te, które dotyczyły dorosłych, a ja o nich wiedziałam, owszem przerastały mnie, ale wydawało mi się, że za parę lat same się rozwiążą. Sześć lat żyłam złudną nadzieją, że gdy już będę „duża” nawet nie będę o nich pamiętać. Rozczarowanie było bardzo bolesne. Ostatnio co raz częściej do mnie dociera, jak bardzo się myliłam. Nie dość, że problemy nie zniknęły to pojawiły się nowe, poważniejsze. Myślałam, że pogodziłam się z tą zdradą sprzed lat, ale ja tylko uśpiłam swoje sumienie. Wszystko wraca, sytuacje się powtarzają. Im więcej o tym mówię i myślę, tym bardziej boli. Do tego wciągnęłam w to wszystko Kubę. Obawiałam się tego, że historia sprzed lat będzie miała negatywny wpływ na moje obecne życie.

Siedzę teraz w swoim pokoju i słyszę ciche szlochanie z drugiego końca domu. Szlochanie osoby, którą bardzo kocham. Jakkolwiek by nie postąpiła nie odwrócę się od niej. Gdy słyszę jej płacz serce mi pęka. Brakuje mi już słów by ją pocieszyć. Boję się cokolwiek powiedzieć, bo wiem, że mówiąc „Nie martw się, na pewno będzie dobrze” tylko jej zaszkodzę. Wiem jak takie słowa działają i nigdy na nie nie czekam. Boję się też, że gdy zobaczę po raz kolejny jak płacze, sama nie będę umiała się powstrzymać. Na samą myśl czuję, jak łzy napływają mi do oczu.

Ciągle przed wszystkimi udaję, że jest dobrze. Śmieję się, mimo że w duszy płaczę. Nauczyłam się tak żyć. Nie narzekam, bo wiem że inni mogą mieć gorzej. Nauczyłam się cieszyć z wszystkiego, mimo wszystko, mimo przeciwności losu. Z reguły jestem optymistką. Wierzę, że i tym razem wszystko się rozwiąże, tylko potrzebuję odrobiny wsparcia… Teraz niestety czuję się jak dawniej. Sama z problemami cudzymi i własnymi. Przede mną znów „misja ratowania świata”, mojego świata… Na przyjaciół niestety nie mam co liczyć. Mam aż trzy „szczerze” deklarujące się przyjaciółki, ale gdy widzę jak jedna obgaduje drugą, to odechciewa mi się cokolwiek im mówić. Wszystko mówię Kubie, z każdym problemem zwracam się do Niego. Żałuję strasznie, że Go kiedyś okłamałam. Przyznałam się wczoraj do tego i w sumie nie dziwę się, że był zły. Ale wtedy mi było tak strasznie wstyd. Nie chciałam, żeby to co mu powiem, miało wpływ na Jego relacje z pewną osobą. „Chciałam dobrze, wyszło jak zawsze”. Niestety dzisiaj nie jest wiele lepiej…

Jestem zmęczona tym wszystkim, ale mimo że nie mam sił nie poddam się. Zawsze, nawet w najgorszej sytuacji będzie mi towarzyszyć ta, być może naiwna nadzieja. Jedyne czego teraz pragnę to przytulić się do Niego i jak zwykle w Jego ramionach zapomnieć na chwilę o wszelkich problemach…


Zobacz też podobne wpisy

  • 14 kwietnia 2010 -- wiosna. (0)
    Zapowiadała się taka piękna, słoneczna, upalna wiosna, po ciężkiej i mroźnej zimie. Owszem, ładnie się zaprezentowała. Kilka fal upałów już było, aż tu nagle tydzień deszczu. Aż się z domu nie chce wychodz...
  • 24 marca 2010 -- Na przekór wszystkiemu. (0)
    Dzisiaj będzie chyba mało optymistycznie. Nie dlatego, że coś się stało, tylko...są czasem takie dni, że mam ochotę usiąść i płakać nad wszystkim. Chore, wiem, ale inaczej się czasami nie da ;| Najchętniej...
  • 14 lutego 2010 -- Zawód miłosny (0)
    Może być coś gorszego? Może, ale... Oglądałam dzisiaj dokument o trzech dziewczynach chorych na mukowiscydozę. Jak się dusiły, cierpiały, płakały, walczyły o każdy oddech. W obliczu takiej choroby i zbliża...

« Tantra

Sms »

Nie wstydź się, skomentuj: