Tantra

Dodano przez Iwi dnia 13.12.2009r.

Co to właściwie jest? Może wstyd się przyznać, ale do niedawna nie miałam pojęcia, że w ogóle coś takiego istnieje. Z drugiej zaś strony podświadomie pragnęłam seksu tantrycznego, tylko nie wiedziałam jak to nazwać. Uświadomiłam to sobie dopiero niedawno. Przeczytałam w gazecie jakiś artykuł, pokazałam go Kubie i tak to się zaczęło. Pojawiały się co raz to nowsze myśli, pragnienia. Zaczęliśmy o tym rozmawiać. Chcemy spróbować, ale do tego trzeba mieć odpowiednie warunki. Niestety ani u mnie, ani u Niego w domu takowych nie ma, a w samochodzie to by była porażka, a nie tantra. Jedyna i najlepsza okazja będzie w Bieszczadach. Pytanie tylko kiedy? Mieliśmy jechać jeszcze przed świętami, ale plany nam się niestety pokrzyżowały.

W sumie od gazety wszystko zaczęło się na dobre, ale o tantrze pierwszy raz tak naprawdę usłyszałam od Kuby po Mikołajkach. Głupek Mój kupił grę erotyczną, do której dołączona była płyta, na której jest jakiś typowy pornol i właśnie tantra. Wtedy nie przykuwałam do tego większej wagi, bo nie miałam pojęcia co to jest. Dopiero, gdy zaczęłam się zagłębiać w ten temat, zaczęłam jednocześnie żałować, że straciliśmy tyle okazji do jeszcze większej przyjemności. A może to i dobrze… Jakiś czas uczyliśmy się siebie, własnych reakcji, zachowań bez wymyślania czegoś nadzwyczajnego. Poznaliśmy się na tyle, że teraz możemy zacząć szukać nowych rozwiązań, czerpać jeszcze większą przyjemność z seksu.130304_beautiful_body

Odkąd zaczęliśmy się kochać, patrzę na Kubę jakoś inaczej. Trudno mi jest opisać to uczucie, które wzbudza we mnie to nadzwyczajne poczucie bliskości. Zdecydowanie czuję, że staliśmy się sobie bliżsi. Poza tym Kuba jest już na studiach. Zaczął je będąc prawiczkiem. I właśnie o te studia mi chodzi… Nigdy nie sądziłam, że trafię na starszego chłopaka-prawiczka. Sądziłam, że na studiach już takich nie ma, a tu…Kuba :)

Seks mi daje tą przyjemność, której nic nie jest w stanie mi dać. Gdy pomyślę sobie, że przez swoją osobę, mogę dać Kubie chwile rozkoszy to ogarnia mnie nieopisane szczęście. Gdy widzę, że jest mu dobrze, to automatycznie ja zaczynam odczuwać większą przyjemność, tak jakbyśmy się wzajemnie nakręcali.

Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga? Bo bądź, co bądź wciąż otwarcie deklaruję, że w Niego wierzę. Doszłam do wniosku, że Kuba jest mi przeznaczony. Dlatego zdecydowałam się robić to wszystko, bo nie widzę nikogo innego na Jego miejscu. Skoro więc ma być tylko On i nikt inny to po co czekać do ślubu? :)

« Nimfomanka

Koniec świata »

Nie wstydź się, skomentuj: