Time to say hello
Dodano przez Iwi dnia 26.11.2009r.
Wszystko zaczęło się osiemnaście lat temu. Los chciał, że przyszłam na świat. Od samego początku byłam przyczyną nieszczęść mamy, mimo że Ona twierdzi inaczej. Podobno jestem „wymodlonym”, zaplanowanym dzieckiem. To miłe, ale kiedy widzę, jak teraz czasami przeze mnie cierpi, bo chciała mnie urodzić, to żałuję, że żyję. Ale wiem, że nie mogę tak mówić. Kocha mnie i daje mi to odczuć na każdym kroku. Miałam szczęśliwe dzieciństwo. Byłam panią wszystkiego i wszystkich. Każdy się mnie słuchał, bo byłam najmłodsza. A mi do szczęścia wystarczyła stara, rozciągnięta frotka i gałki od kuchennych szafek
Ehh nie da się opisać wspomnień, bo każdy ma inne. Niestety beztroskie lata mojego życia szybko się skończyły. Choroba, zdrada, utrata dwóch ukochanych osób w przeciągu miesiąca. Szybko dojrzałam. I nie narzekam. Wszystko to nauczyło mnie, że należy cieszyć się każdą chwilą, najdrobniejszym szczęściem. Uświadomiłam też sobie, że nie doceniałam kogoś, kogo miałam na co dzień i wydawał mi się zwykłym człowiekiem. Żałuję teraz tylu zmarnowanych lat, ale czasu niestety nie cofnę. Nauczyłam się żyć dalej i cieszyć tym co mam. A mam naprawdę dużo. Wróciłam do zdrowia, w domu się mniej więcej wszystko ułożyło i mam Kubę
Boję się oczywiście, jak to będzie za parę lat, ale z optymizmem patrzę w przyszłość. Gorzej być nie może, jak to co było rok temu. Mam nadzieję, że niedługo rodzina znów będzie w komplecie i wszystko wróci do normy
PS. Pierwszy post dedykuję właśnie Kubie
:p